piątek, 16 stycznia 2015

Prolog

     - Bill... - lamentował przed drzwiami. - Otwórz wreszcie.
     - Idź stąd.
     - Bill...
     - Pamiętam, jak mam na imię. - Uniósł się, lecz nadal głos mu się łamał. - Nie musisz ciągle go powtarzać.
     Tom wypuścił głośno powietrze i po raz kolejny podczas tej czynności, powtórzył imię brata.
     - Posłuchaj mnie, braciszku - powiedział w miarę stanowczo. - Nie wiem, co ci jest, ale możesz mieć pewność, że nie ruszę się stąd, dopóki nie otworzysz tych drzwi. A wiesz, że mogę nawet przed nimi spać, jeśli nie otworzysz.
     Na jego twarz wkradł się mały uśmiech, gdy usłyszał przekręcanie klucza w zamku.
     - Grzeczny chłopiec. - rzucił niesłyszalnie i wkroczył do pokoju.
     Pokój, który zobaczył, nie wyglądał na taki, jakim był zawsze. Co się stało z pościelanym co dzień łóżkiem? Równo ułożonym i śnieżnobiałym dywanem? Odsłoniętymi do końca okna zasłonami w wielkich oknach? Książkami poukładanymi na półkach i szafkach w kolejności od największej do najmniejszej? Ubraniami zawieszonym idealnie na wieszakach w garderobie? Teraz leżały w nieładzie na rozgrzebanym łóżku, a część na podłodze. Co się stało z całym pokojem?
     Bill z powrotem siadł na parapecie zasłoniętego ciemnymi zasłonami okna. Oparł głowę na cienkim materiale, ale czuł chłód bijący z zewnątrz. Podkulił nogi pod brodę i zamknął oczy, obejmując nogi rękami.
     Wypuścił trzymane w płucach powietrze. Zacisnął usta.
     - Bill, co jest?
     - Tom, ja...
     - Powiesz mi w końcu? - zapytał po kilku minutach ciszy.
     - Ja... jestem gejem.

______________
Zaczyna się pewnie bardzo ciekawie, co? xD Ktoś zaczeka na Chapter one?
#PerfectWeapon