- Bill... - lamentował przed drzwiami. - Otwórz wreszcie.
- Idź stąd.
- Bill...
- Pamiętam, jak mam na imię. - Uniósł się, lecz nadal głos mu się łamał. - Nie musisz ciągle go powtarzać.
Tom wypuścił głośno powietrze i po raz kolejny podczas tej czynności, powtórzył imię brata.
- Posłuchaj mnie, braciszku - powiedział w miarę stanowczo. - Nie wiem, co ci jest, ale możesz mieć pewność, że nie ruszę się stąd, dopóki nie otworzysz tych drzwi. A wiesz, że mogę nawet przed nimi spać, jeśli nie otworzysz.
Na jego twarz wkradł się mały uśmiech, gdy usłyszał przekręcanie klucza w zamku.
- Grzeczny chłopiec. - rzucił niesłyszalnie i wkroczył do pokoju.
Pokój, który zobaczył, nie wyglądał na taki, jakim był zawsze. Co się stało z pościelanym co dzień łóżkiem? Równo ułożonym i śnieżnobiałym dywanem? Odsłoniętymi do końca okna zasłonami w wielkich oknach? Książkami poukładanymi na półkach i szafkach w kolejności od największej do najmniejszej? Ubraniami zawieszonym idealnie na wieszakach w garderobie? Teraz leżały w nieładzie na rozgrzebanym łóżku, a część na podłodze. Co się stało z całym pokojem?
Bill z powrotem siadł na parapecie zasłoniętego ciemnymi zasłonami okna. Oparł głowę na cienkim materiale, ale czuł chłód bijący z zewnątrz. Podkulił nogi pod brodę i zamknął oczy, obejmując nogi rękami.
Wypuścił trzymane w płucach powietrze. Zacisnął usta.
- Bill, co jest?
- Tom, ja...
- Powiesz mi w końcu? - zapytał po kilku minutach ciszy.
- Ja... jestem gejem.
______________
Zaczyna się pewnie bardzo ciekawie, co? xD Ktoś zaczeka na Chapter one?
#PerfectWeapon